Przejdź do treści

Wiosenna kolekcja Primavera

  • przez
Kolczyki chainmaille z frywolitkowymi czarnymi gronkami w ozdobnej aranżacji

Zawsze lubiłam mieszać. Jako ta czarownica w kociołku. Dotyczy to również mieszania różnych technik. Kiedy więc tylko nauczyłam się supłać frywolitkę, musiałam sprawdzić, czy polubi się ona z chainmaille. Takie połączenie nie jest zbyt popularne, prawdę mówiąc nie widziałam nigdy wcześniej podobnych projektów, kiedy wpadłam na ten pomysł.
A dojrzewał on we mnie już od dawna. Pierwsze prototypy powstały 3 lata temu. Kiedy zaliczyły testy, postanowiłam temat rozwinąć i stworzyć całą kolekcję. Jednak plany swoje, a życie swoje, bo wtedy nadciągnęła pandemia i trochę przewartościowały się priorytety. Zamiast kolekcji z frywolitką powstała ta strona…

Ale wracając do kolekcji…

W pierwszym zamyśle miała być na lato, jednak ostatecznie zdecydowałam się z nią wystartować już na wiosnę. W końcu kiedy, jeśli nie właśnie teraz najbardziej wypatrujemy kwiatów? Stąd też nazwa kolekcji, bo Primavera to właśnie wiosna.

Frywolitkowy kwiatek na śniegu wyglądający jak krokus
Czyż on nie wygląda jak krokus?

Chciałabym Wam teraz trochę opowiedzieć o tej kolekcji.

Skąd w ogóle taki pomysł?

Frywolitka zawsze mnie fascynowała, może dlatego, że to jedna z niewielu technik, których nie udało mi się nauczyć w dzieciństwie. Szczególnie byłam zauroczona frywolitkową biżuterią. W końcu na stare lata udało mi się spełnić marzenie i nauczyłam się supłać czółenkiem. Po zrobieniu kilku bransoletek zaczęłam eksperymentować z formami bardziej przestrzennymi i tak zaczęły powstawać różne kwiatki, które świetnie sprawdziły się w kolczykach. Ale przecież moją wiodącą techniką jest chainmaille i póki co raczej to się nie zmieni, więc trzeba było jakoś to połączyć. I tak właśnie powstała kolekcja Primavera.

Założenia kolekcji

Głównym założeniem jest oczywiście mariaż chainmaille z frywolitką. Te techniki wbrew pozorom mają ze sobą bardzo dużo wspólnego. W obu powstają piękne koronki, obie są ażurowe i lekkie. I taka też jest cała kolekcja: ażurowa i lekka. A w dodatku bajecznie kolorowa.

Kiedy nadchodzi wiosna i wraz z nią cieplejsze dni, czapki i szaliki idą w odstawkę, a w uszach lądują bardziej okazałe kolczyki. Dlatego też tę kolekcję rozpoczęłam serią kolczyków z frywolitkowymi różyczkami. Jednak możecie mieć pewność, że nie jest to moje ostatnie słowo.

Frywolitkowe kwiatki

Powstały z kolorowych bawełnianych kordonków. Wszystkie zostały przeze mnie osobiście opracowane pod kątem tego projektu, a następnie wysupłane w technice frywolitki czółenkowej.

Kwiatki w kolczykach są trójwymiarowe i swobodnie zwisają. Głównym wzorem jest wielowarstwowa, pełna różyczka, w której wiele płatków otula dopasowaną kolorystycznie kulkę. Są też pączki w różnych stadiach rozwoju, również otaczające kulkę.

Kolczyki chainmaille z zielono-czerwono-żółtymi frywolitkowymi różyczkami
Wielobarwne frywolitkowe różyczki.

Elementy chainmaille

Nie da się ukryć, że w tej kolekcji elementy te pełnią rolę drugoplanową, jednak niezbędną. Stanowią one pomost pomiędzy frywolitką, a elementami konstrukcyjnymi, jak choćby bigle.

Wykorzystałam wiele różnych splotów. Występują one pojedynczo lub po kilka tworząc krótsze lub dłuższe łańcuszki. Różna też jest ich grubość. Możliwość kombinacji jest prawie nieograniczona.

Jednak jedna cecha jest niezmienna. To materiał, z którego zostały one wykonane. Biorąc pod uwagę charakter kolekcji sięgnęłam po najlżejszy metal, z jakim zdarzyło mi się pracować. To stop brigh aluminium. Jest on jasny, błyszczący i bardzo odporny. Nie pokrywa się patyną i nie zmienia koloru, dzięki temu elementy tekstylne nie będą narażone na zafarbowanie (zabrudzenie) przez elementy metalowe. To zdecydowanie najlepszy wybór spośród wszystkich dostępnych.

Koraliki

Przewrotnie użyłam określenia „koraliki”, ale w tej kolekcji wszystkie użyte koraliki to tylko i wyłącznie kamienie jubilerskie. Są one sercem wszystkich różyczek i pączków, jak słupki w prawdziwych kwiatkach. Dodatkowo w niektórych przypadkach minerałowe kulki zdobią nasady kwiatków i wnętrze elementu Romanov w kolczykach typu Anastazja.

Wzory kolczyków

Na początek powstały cztery zasadnicze modele kolczyków.

Pierwszy najprostszy to frywolitkowa różyczka zawieszona na niewielkim elemencie chainmaille. Oczywiście różyczki mają różne kolory, a elementy chainmaille wykonane są różnymi splotami i mają zróżnicowaną wielkość. Na przykład takie:

Drugi wzór to lekko zmodyfikowany model Anastazja. Jednak zamiast klasycznej kropelki na dole mamy frywolitkową różyczkę. Wyglądają w ten sposób:

Kolejny wzór nazwałam pęczki. To trzy różane pączki zawieszone obok siebie w ten sposób:

I wreszcie czwarty wzór to długie kolczyki typu gronka:

Kilka słów o pielęgnacji

Z pewnością każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli będziemy odpowiednio dbać o biżuterię, to odwdzięczy się nam ona i będzie służyć przez długie lata, ale jeśli nie zapewnimy jej właściwych warunków, to szybko może się zniszczyć.

Dużo zależy od rodzaju biżuterii i materiałów, z których jest wykonana. Jedna będzie bardzo wytrzymała i prawie niezniszczalna, inna będzie wymagała znacznie większej troski. I właśnie taką bardziej wymagającą jest biżuteria zawierająca elementy tekstylne, czyli również ta z frywolitką.

Elementy metalowe w kolekcji wykonane są z bright aluminium i stali chirurgicznej, czyli jednych z najbardziej niekłopotliwych materiałów, więc one nie wymagają żadnej specjalnej pielęgnacji. Zupełnie inaczej sprawa ma się z frywolitkowymi kwiatkami.

Jak już wspomniałam wcześniej wykonane są one z bawełnianego kordonka i zabezpieczone impregnatem. Jednak zabezpieczenie to nie sprawia, że kwiatki stają się niezniszczalne. Owszem utrudnia ono wnikanie wody (i w ogóle wilgoci) i brudu w głąb plecionki, ale nie zapobiega zabrudzeniom w 100%. Dlatego należy przestrzegać kilku zasad.

  • Nie śpimy w kolczykach! I nie chodzi tu o uszkodzenia mechaniczne, bo na takie są one dość odporne. Jednak nasza skóra wydziela sporo różnych substancji, między innymi tłuszcz, który wtarty w tekstylne elementy będzie powodował osiadanie na nim brudu.
  • Nie gotujemy w kolczykach! Podczas przyrządzania potraw w powietrzu unosi się mnóstwo różnych substancji, jak choćby para wodna i tłuszcz. Kiedy osiądą one na frywolitkowych kwiatkach, trudno je będzie potem usunąć.
  • Nie kąpiemy się w kolczykach! Ani w basenie, jeziorze, czy morzu, ani pod prysznicem. Długotrwały kontakt z wodą może osłabić lub wręcz zniszczyć bawełnę, z której zrobione są kwiatki, a sól, chlor i detergenty w niej zawarte nie tylko wpłyną destrukcyjnie na strukturę nici, ale też mogą je odbarwić.
  • Ostrożnie z kosmetykami! Niektóre kosmetyki zawierają tłuszcz, inne – substancje, które mogą odbarwić lub zniszczyć delikatną biżuterię. Dlatego makijaż zawsze nakładamy przed założeniem kolczyków i w taki sposób, aby element tekstylny nie miał z nim bezpośredniego kontaktu (np. żeby nie ocierał się o skórę pokrytą podkładem czy pudrem).
  • Odpowiednie przechowywanie. Najlepiej biżuterię przechowywać w oddzielnych woreczkach, ale nie zawsze jest taka możliwość. Więc przynajmniej należy unikać kontaktu z wilgocią, kurzem i inną biżuterią, szczególnie wykonaną z „brudzących” metali jak miedź (również jej stopy), czy metale nieszlachetne gorszej jakości ale także srebro.

A co zrobić jeśli już kolczyki się zabrudzą? Z pewnością najlepiej nie dopuścić do takiej sytuacji. Ale jeśli już się zdarzy? Nasuwa się pytanie czy nie można ich wyprać? Odpowiedź brzmi: i tak i nie, czyli: to zależy…

Bez wątpienia same frywolitkowe kwiatki przetrwają pranie bez problemu – to czysta bawełna. Również metalowe elementy nie będą mieć z tym problemu, gdyż użyłam najbardziej odpornych stopów. Problem mogą mieć niektóre z kamieni, bo nie wszystkie minerały lubią wodę. I wreszcie pranie usunie nie tylko brud, ale i impregnat. A to właśnie dzięki temu zabezpieczeniu zabrudzenia są tylko powierzchowne.

Wykonałam kilka eksperymentów na moich prototypowych kolczykach. Mają one już kilka lat i zdążyły się co nieco się pobrudzić, więc postanowiłam je wyprać. Użyłam w tym celu mocno ciepłej wody (kordonki, z których są wykonane kwiatki można prać w temperaturze nawet do 60 stopni) i płynu do prania kolorowych tkanin oraz mydła do rąk w płynie.

Te mniej zabrudzone wystarczyło namoczyć w roztworze płynu do prania na parę minut, w niektórych miejscach delikatnie potrzeć i na koniec dokładnie wypłukać w czystej ciepłej wodzie i wysuszyć. Ale miałam też jedne testowe kolczyki, przy których w ramach eksperymentu złamałam chyba wszystkie wymienione wyżej zasady. Te były naprawdę brudne. Jednak chciałam maksymalnie przetestować ich wytrzymałość. W tym przypadku samo namaczanie nic nie dało, więc solidnie namydliłam je mydłem do rąk i wyszorowałam, w niektórych miejscach używając nawet szczoteczki. Prawdę mówiąc sama nie wierzyłam w powodzenie tej akcji, ale… efekt widać na zdjęciu:

porównanie frywolitkowej różyczki brudnej i wypranej
Wbrew pozorom oba kwiatki wykonane zostały z dokładnie tego samego kordonka.

Jak widać kwiatek przeżył, ale nie wiem ile takich cykli byłby w stanie jeszcze wytrzymać, więc jednak zdecydowanie zachęcam do przestrzegania wymienionych wyżej zasad. Pranie kolczyków to ostateczność i koniecznie trzeba je potem ponownie zaimpregnować.

Przyszłość kolekcji

Partia kolczyków, która powstała na wiosnę 2022 roku, to tylko początek. Ten pomysł zasługuje na znacznie więcej, dlatego kolekcja będzie rozbudowywana. Kolejnym planowanym etapem jest seria delikatnych bransoletek, zamierzam zaproponować ją na lato.

Cały czas będę pracować nad nowymi wzorami i co roku mam nadzieję pokazać jakieś nowe modele.

Jednocześnie chciałabym usłyszeć od Was co jeszcze chcielibyście zobaczyć w ramach kolekcji Primavera. Z pewnością macie jakieś pomysły, które mnie jeszcze nie przyszły do głowy.

Oto kilka najnowszych pozycji ale zachęcam też do zapoznania się z ofertą całej kolekcji w sklepie:

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.